My, stylistki rzęs, dobrze znamy to uczucie. Na początku naszej zawodowej ścieżki pojawia się ono przecież tak często! Na ogół scenariusz wygląda tak:

Dzwoni telefon. Odbierasz. “Dzień dobry” – mówi głos w słuchawce – “Chciałabym się zapisać na rzęsy. Jaki jest koszt zabiegu?” Początkowo zalewa Cię fala ekscytacji: “Tak, tak, tak! Kolejna nowa klientka, o jejciuuu!” – myślisz sobie.

Jednak już po sekundzie w Twojej głowie zapala się kontrolka z napisem “wątpliwość”: “No tak, pyta o cenę! Ile mam jej powiedzieć? Jak krzyknę za dużo, to zrezygnuje, jak za mało, to będę żałować…”
Czujesz, że robi Ci się gorąco, oddech przyspiesza, po lędźwiach biegną już pierwsze krople nerwowego potu: “Ratunku! Co robić? Czy ona ma głos jak babka z kasą? Nie wiem! A jeśli to świeżo upieczona mama, która liczy każdy gorsz…?”

I zanim ta gonitwa myśli zdąży dosięgnąć mety, Ty, pod wpływem emocji, rzucasz jakąś nieprzemyślaną stawką. Często niską – na tyle niską, że masz żal sama do siebie.

Właściwa wycena własnych usług nie jest łatwa. Wiele stylistek, nawet tych, które są na rynku od lat, ma poczucie, że nie ceni się odpowiednio.

Dziś postaramy się raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości związane z ustalaniem cen za zabiegi.

Od czego zacząć?

Pierwszym, niezbędnym do prawidłowej wyceny krokiem, będzie ustalenie kosztów, jakie ponosisz Ty, by być w stanie wykonać aplikację dla 1 klientki. Najlepiej jest obliczyć, bądź oszacować swoje koszty miesięczne, a następnie podzielić je przez liczbę klientek w miesiącu. Jakie koszty należy uwzględnić?

  • Zużyte podczas zabiegu materiały – aby ustalić ich koszt, musisz niestety przysiąść z kalkulatorem nad twardą matematyką. Jeżeli to Twoje rzęsowe początki, to dokładnie zapisz, ile pieniędzy wydałaś na pierwsze materiały. Na ile czasu one wystarczyły? Na tej podstawie możesz obliczyć, ile kosztują Cię materiały, które zużywasz w miesiąc.

 

  • Materiały i środki zużyte NIE podczas zabiegu – jeżeli przyjmujesz klientki w domu lub we własnym salonie, to zapewne częstujesz je czymś do picia, może jakimś ciastkiem. Najprawdopodobniej korzystają też z Twojej toalety, używają mydła itd. O ile więcej wydajesz na te rzeczy, od kiedy przyjmujesz w domu? Jeżeli prowadzisz działalność poza domem, to sprawę masz ułatwioną, bo zapewne robisz na jej potrzeby osobne zakupy.

 

  • Koszt sprzętu – łóżka, lampy, ewentualne krzesła do poczekalni, półeczki, elementy wystroju – możesz przyjąć, że co dwa lata będziesz musiała te rzeczy wymienić. Zatem sumę wydatków podziel przez 24 i uzyskasz skalę miesięcznych kosztów sprzętu.

 

  • Koszt zdobycia i poszerzania kwalifikacji – niektóre stylistki są wyjątkowo zdolne, inne nie mają ambicji poszerzania kwalifikacji. Takie osoby najczęściej kończą 2-3 kursy i to im wystarcza. Jeśli jednak chcesz, by Twoja działalność rozwijała się, co pociągnie za sobą wyższe dochody i nowe możliwości – absolutnie musisz się rozwijać. Warto choć raz w roku wziąć udział w interesującym Cię szkoleniu. Dzięki temu, pozostaniesz na bieżąco z najnowszymi trendami, metodami i produktami, a jednocześnie będziesz mieć pewność, że dostarczasz swoim klientkom usługę najwyższej jakości.
    Podziel przewidywaną sumę, którą przeznaczysz co roku na szkolenia i konferencje przez 12, oczywiście nie zapominając o tych, które odbyłaś przed rozpoczęciem pracy w zawodzie.

 

  • Koszty najmu lokalu – jeżeli najmujesz oddzielny lokal – to będzie to jego całkowity koszt. Jeżeli wynajmujesz mieszkanie, w którym na co dzień mieszkasz, a jeden pokój służy do zabiegów – oblicz, jaką część czynszu płacisz właśnie za ten pokój. Dla uproszczenia – jeżeli mieszkanie ma 3 pokoje i w jednym pracujesz – to przyjmij, że 1/3 czynszu to koszt Twojego “lokalu zabiegowego”

 

  • Koszty mediów – jeżeli działasz z domu – miej oko na wysokość rachunków. Czy wzrosły? Jeśli tak, to o ile? Ta nadwyżka będzie kosztem mediów, jaki generują Twoje klientki.
    Jeżeli prowadzisz salon poza domem, to zbieraj wszystkie rachunki i oblicz ich całkowitą, miesięczną sumę.

 

  • Koszt środków czyszczących – czyli tych, których klientka osobiście nie zużywa. Jednak jeśli przyjmujesz panie w domu, to prawdopodobnie sprzątasz więcej i częściej (nie oszukujmy się… 😉 ). Prowadząc zewnętrzny lokal – dbałość o standardy jest jeszcze ważniejsza (ze względu na atmosferę – każdy w mieszkaniu, nawet czyimś, czuje się nieco mniej “formalnie”).
    Policz, ile pieniędzy wydajesz na czystość miesięcznie.

 

  • Koszty napraw, remontów, konserwacji  – w idealnym świecie nic się nie psuje, niestety świat nasz daleki jest od ideału. Dlatego miej przygotowane od 100 do kilkuset złotych na awaryjne naprawy i amortyzacje – czy to sprzętu, czy lokalu. O ile nie planujesz dużych remontów, to załóż, że w skali roku wydasz 1000 zł na tego typu sytuacje.

 

  • Koszt marketingu – w naszym kraju reklamowanie się wciąż często uchodzi za przechwałki, choć przecież nie ma z nimi nic wspólnego. Żaden biznes nie będzie się kręcił bez klientów, a jeśli będzie się kręcił mizernie, to nie będzie generował środków na dalszy rozwój, a to może doprowadzić nawet do jego upadku. W zależności od tego, gdzie i jak się reklamujesz, na marketing możesz wydać od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie. Jeżeli dopiero zaczynasz przygodę z rzęsami, to proponuję mieć w zanadrzu przynajmniej ok. 300 zł na reklamę w skali miesiąca.

 

  • Koszt księgowości – naprawdę polecam skorzystanie z usług biura rachunkowego. Gdy klientek i faktur zrobi się więcej – łatwo się w tym wszystkim pogubić.

 

  • ZUS – wiadomo.

 

Gdy już policzysz wszystkie miesięczne koszty – zsumuj je. Otrzymaną sumę podziel przez liczbę klientek w miesiącu (lub przez szacowaną liczbę klientek w miesiącu). Teraz wiesz, jakie koszty ponosisz obsługując jedną osobę. Jaką kwotę otrzymałaś? Nie bądź zdziwiona, jeśli wyszło Ci nawet więcej niż 50 zł. Ba! Może nawet dużo więcej!

Co dalej?

Kiedy znasz już twarde koszty obsłużenia jednej klientki, pora oszacować coś, co ja nazywam kosztami miękkimi. Co to takiego?

1. Koszty emocjonalne – każda praca rodzi w nas jakieś emocje.  Czasem trafi do nas ktoś mało przyjemny w obcowaniu, innym razem ktoś skrytykuje naszą pracę i umniejszy naszemu wysiłkowi. Każda z nas inaczej znosi wiążący się z pracą stres.

2. Koszty czasowe – wiele początkujących stylistek traktuje rzęsy jako zajęcie dodatkowe. W związku z tym, nierzadko pracują przyjmując klientki po godzinach. W tym czasie równie dobrze można byłoby robić coś o wiele bardziej przyjemnego.
Pamiętaj też, że nie tylko pracujesz wykonując zabiegi, ale także zamawiając materiały, sprzątając salon, przygotowując materiały reklamowe, ucząc się i ćwicząc techniki.

3. Koszty alternatywne – ok, przyznaję, tutaj używam tego terminu nie do końca zgodnie z fachową definicją, ale co tam! Mam na myśli te rzeczy, które mają dla Ciebie ogromną wartość, ale zdarza się, że jesteś zmuszona postawić pracę ponad nimi. Czyli Twoja rodzina, Twoje inne pasje, zainteresowania. Wszystkie te rzeczy potrafią ucierpieć, kiedy poświęcasz się pracy.

Kosztów miękkich nie da się jednoznacznie wycenić. Ale warto mieć je w głowie, kiedy ustala się swój cennik usług. Robiąc to, zadaj sobie pytanie, czy aby na pewno ponoszenie kosztów miękkich wynagrodzi Ci dany zysk pieniężny.

Ile chciałabyś zarabiać na godzinę?

To kluczowe pytanie przy ustalaniu ceny zabiegu. Załóżmy, że zabieg zajmuje Ci średnio 2 godziny. Jaka stawka za godzinę pracy byłaby dla Ciebie satysfakcjonująca? 20 zł? Brzmi przyzwoicie, ale w dużych miastach tyle płacą hostessom na eventach, do których nie potrzeba żadnych kwalifikacji. To może 30 zł? No okej, to wygląda lepiej. Załóżmy, że średni koszt na przyjętą osobę wynosi w Twoim przypadku 50 zł. Jeżeli spędzasz z klientką 2 godziny,  cena zabiegu powinna wyglądać tak:

50 zł (na pokrycie kosztów) + 30 zł + 30 zł (po 30 zł za każdą godzinę) = 110 zł. Czyli przy zabiegu, za który zainkasujesz 110 zł, Twoim zarobkiem brutto będzie 60 zł. Pamiętaj, że od tego musisz zapłacić jeszcze podatek. To oznacza, że w ręku zostanie Ci jakieś 48-50 zł.

Stylistki, które działają w branży od wielu lat i mają duże doświadczenie, często ponoszą dodatkowe koszty, wprowadzając jak najwięcej udogodnień dla klientek. Raczej więc nie zadowolą się stawką 30 zł za godzinę. Stylizacja rzęs, choć wydaje się osobom niewtajemniczonym stosunkowo prosta, jest skomplikowanym, wymagającym mnóstwa ćwiczeń zabiegiem. Co więcej, to dziedzina, która ciągle się rozwija i ewoluuje, zatem pozostawanie na bieżąco pochłania nieco czasu.

Dlatego też, wiele osób czuje, że należy im się solidne, godzinowe wynagrodzenie. Np. 100 zł za godzinę. Często takie dziewczyny ponoszą też większe koszty. Zakładając, że ktoś prowadzi ekskluzywny salon, to koszty obsłużenia 1 osoby mogą sięgać nawet 100 zł. Wtedy, przy zabiegu dwugodzinnym, cena kształtowałaby się tak:

100 + 100 + 100 = 300 złotych.

Kiedy cena jest już “zdzierstwem”?

Cena NIGDY NIE JEST zdzierstwem! Jeżeli życzysz sobie 500 zł za zabieg i znajdujesz osoby gotowe tyle zapłacić, które są zadowolone z Twoich usług – to w czym problem? Co innego, gdybyś w jakiś sposób ukrywała informacje o cenie, doliczała coś, bez informowania o tym klientki itd. W przeciwnym razie wszystko jest w porządku. Nazywanie kogoś “zdziercą” tylko dlatego, że ma wysokie ceny, jest raczej przejawem czającej się gdzieś głęboko zawiści.

Jak ustalać cenę, kiedy dopiero zaczynasz?

Początki są najtrudniejsze. Im mniejsze masz pole manewru, tym ciężej. Musisz być przygotowana na to, że kilka, może kilkanaście pierwszych zabiegów wykonasz w ramach ćwiczeń. Np. komuś z rodziny czy bliskim znajomym. Nie jest niczym złym wykonywanie takich zabiegów przez pierwsze dni za darmo. Osobom, które normalnie nie korzystają z takich usług i nie są Ci bliskie – możesz proponować zabieg jedynie w zamian za pokrycie Twoich kosztów.

Gdy poczujesz się pewniej, a Twoje prace zaczną Ciebie i Twoje klientki zadowalać – śmiało wyceniaj swoje usługi wedle stawek rynkowych. Nie lgnij od razu do tych najwyższych – często narzucają je osoby z wieloletnim doświadczeniem i zapewniających bardzo wysoki standard całej otoczki zabiegu.

I nie bój się być asertywna. Jeżeli ktoś za wszelką cenę próbuje zbijać cenę, wyłóż mu, jakie są Twoje koszty, ile liczysz sobie za godzinę i dlaczego. Część zrozumie i zapłaci Twoją stawkę. Część pójdzie gdzie indziej. I dobrze – nie chciałabyś się później użerać z kimś, kto próbuje się o wszystko targować 😉

 

 

0